Od 30 lat Willa Decjusza jest miejscem spotkań: ludzi, języków, pamięci, literatury i wartości. Gala Nagrody im. Karla Dedeciusa, która odbywa się w krakowskiej Willi, doskonale wpisuje się w tę misję: przypomina, że literatura żyje naprawdę dopiero wtedy, gdy przekracza granice, a za tym przekroczeniem stoją tłumaczki i tłumacze.
1 lipca w Willi Decjusza odbyła się krakowska gala Nagrody im. Karla Dedeciusa – jednego z najważniejszych wyróżnień dla tłumaczek i tłumaczy literatury niemieckojęzycznej na język polski oraz literatury polskiej na język niemiecki.
Tegoroczna Nagroda im. Karla Dedeciusa ma szczególny wymiar. Jej laureatami zostali Eliza Borg oraz Olaf Kühl – osoby, których praca pokazuje, że przekład nie polega na mechanicznym „przeniesieniu” tekstu z jednego języka do drugiego. To raczej sztuka przenoszenia sensu, rytmu, emocji, historii i doświadczenia zapisanego w języku.
Eliza Borg została uhonorowana za przekład powieści Jenny Erpenbeck „Kairos” z języka niemieckiego na polski, a Olaf Kühl za przekład powieści Szczepana Twardocha „Null” na język niemiecki, wydanej jako „Die Nulllinie. Roman aus dem Krieg”.
To właśnie dlatego Nagroda im. Karla Dedeciusa jest tak ważna. Nawet najwybitniejsza książka, jeśli zostaje zamknięta w jednym języku, nie wejdzie w pełni do rozmowy z innymi kulturami. Przekład otwiera jej drzwi. Daje jej nowych czytelników, nowe interpretacje, nowe spory i nowe zachwyty.
Znaczenie literatury w budowaniu porozumienia szczególnie trafnie ujęła dr hab. Dominika Kasprowicz, prof. UJ, Dyrektorka Willi Decjusza:
„Literatura robi jednak coś więcej. Tworzy warunki do rozumienia rzeczywistości innych niż nasza. W czasie, gdy społeczeństwa stają się coraz bardziej podzielone, potrzebujemy tego, co często nazywam krytyczną infrastrukturą empatii: zdolności słuchania, wyobrażenia sobie innej perspektywy i rozpoznania naszego wspólnego człowieczeństwa pomimo różnic. Literatura pomaga nam budować właśnie taką infrastrukturę.”
Przekład jest właśnie jedną z najważniejszych części tej „krytycznej infrastruktury empatii”. Pozwala wejść w cudzą historię, cudzy język, cudzą pamięć – i nie sprowadzać ich do uproszczenia. Tłumacz nie tylko przenosi tekst. On umożliwia spotkanie.
Patron nagrody, Karl Dedecius, doskonale rozumiał tę rolę. Był jednym z najwybitniejszych tłumaczy literatury polskiej na język niemiecki i jedną z kluczowych postaci dialogu polsko-niemieckiego po II wojnie światowej. Dzięki jego pracy twórczość polskich autorów mogła trafić do szerokiego grona niemieckojęzycznych czytelników, a polska literatura zyskała trwałe miejsce w europejskim obiegu kultury. Dedecius nie traktował przekładu jako technicznej usługi. Widział w nim misję budowania porozumienia tam, gdzie historia pozostawiła napięcia, nieufność i zerwane więzi. Jego praca pokazywała, że literatura może być przestrzenią, w której spotykają się różne pamięci, języki i doświadczenia – nie po to, by natychmiast wszystko uprościć, ale po to, by naprawdę zacząć rozmawiać.
Z Willą Decjusza łączy Dedeciusa szczególna historia. To on w 1991 roku przedstawił koncepcję odnowienia zrujnowanej wówczas Willi i stworzenia w tym miejscu „forum humanistów” – przestrzeni spotkania, rozmowy i wymiany myśli ponad granicami języków, kultur i tradycji. Dlatego gala tej nagrody właśnie w Willi Decjusza nie jest przypadkowym wyborem lokalizacji. To nie jest tylko piękne tło do uroczystości. To miejsce, w którym idea Dedeciusa – wiara w literaturę, dialog, tłumaczenie i odpowiedzialność za słowo – ma swój konkretny adres.
Szczególnie mocno wybrzmiało to w laudacji poświęconej Elizie Borg. Prof. Petera Loew’a, Dyrektor Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich, (nazwał ją „tłumaczką szczęśliwą”, odwołując się do tytułowego Kairosa – chwili właściwej, stosownej, szczęśliwej. Jak podkreślił, tegoroczna decyzja kapituły była właśnie taka: „właściwa, stosowna i bardzo szczęśliwa”.
W laudacji przekład został opisany nie jako prosta czynność językowa, lecz jako sztuka uchwycenia tego, co ulotne. Prof. Loew mówił o przekładach Elizy Borg jako o „próbie uchwycenia żywego słowa”, zanim utraci ono swój pierwotny, emocjonalny i głęboki odcień. To bardzo trafna definicja pracy tłumaczki: trzeba złapać sens w ruchu, zanim przemknie jak Kairos. To znaczy, że tłumaczenie staje się nie tylko wierne, ale także żywe. Nie udaje oryginału, lecz pozwala mu zabrzmieć w polszczyźnie w sposób naturalny, pełny i literacko przekonujący.
Nagroda im. Karla Dedeciusa przypomina więc o czymś fundamentalnym: promocja literatury polskiej za granicą zależy od pracy ludzi, którzy potrafią sprawić, że polskie słowo brzmi wiarygodnie w innym języku. W tym sensie dbanie o tłumaczy jest dbaniem o kulturę w jej najgłębszym znaczeniu. To oni i one umożliwiają książkom podróżowanie. To dzięki nim literatura polska nie zostaje lokalnym sekretem, a literatura innych języków może stać się częścią naszej rozmowy o świecie
Od 30 lat Willa Decjusza pozostaje miejscem spotkań i uważności. Miejscem, które konsekwentnie dba o wartości, o których łatwo zapomnieć: o rozmowę, przekład, cierpliwe słuchanie, odpowiedzialność za słowo i szacunek dla tych, którzy stoją za międzynarodowym obiegiem kultury. Gala Nagrody im. Karla Dedeciusa pokazuje, że te wartości są żywe, potrzebne i – jak dobry przekład – pracują długo po tym, gdy wybrzmią oficjalne przemówienia.